czwartek, 17 grudnia 2015

'Stylistka' z dyplomem zniszczyła mi paznokcie, czyli po czym poznać pseudo stylistkę.

Bardzo lubię poruszać takie kontrowersyjne kwestie! Niedługo znienawidzą mnie wszystkie stylistki, pseudo stylistki, samouki, klientki... Oj proszę nie róbcie tego ;). Jak zwykle nie mam zamiaru nikogo obrażać, po prostu piszę o tym co nas otacza i jak możliwie unikać złych wyborów, a co za tym idzie zaoszczędzić zdrowie i pieniądze.

Dbam O Siebie z BIRD Make-Up & Nails


Sytuacja prawdopodobnie dobrze znana nam wszystkim, jak nie wy to wasze koleżanki, ktoś po prostu musiał chociaż raz trafić na "dyplomowaną stylistkę z salonu", która 'zastała nasze ręce drewniane, a zostawiła...murowane? Nie, Spalone.' (Takie nawiązanie do Kazimierza Wielkiego) Hi hi historyczny dowcip ;)

Dbam O Siebie z BIRD Make-Up & Nails


Wyobraźcie sobie scenkę - klientka, kompletny laik, chce zrobić sobie paznokcie np ślubne. Od czego zacząć wybór stylistki?

Przede wszystkim zacznij od obejrzenia inspiracji w internecie, zwracaj uwagę na kształty paznokci na zdjęciach. Jeśli wybrałaś stylizację żelową lub akrylową wiedz, że paznokieć nie może być zbyt płaski, ani zbyt gruby, jego powierzchnia powinna być gładka i jednolita, a skórki nie pozalewane produktem.

Jeśli znalazłaś stronę internetową salonu w swojej okolicy, zajrzyj na nią i sprawdź czy udostępnione są tam zdjęcia stylizacji. Przy oglądaniu zwróć uwagę, czy zdjęcia są mniej więcej podobnej jakości oraz zachowane w jednym stylu (zdarzają się sytuacje, że salony wrzucają na swoją stronę zdjęcia z internetu).

Dobrze świadczy o salonie kiedy prowadzi stronę na Facebooku i zamieszcza tam swoje 'osiągnięcia', zdjęcia ze szkoleń czy liczne zdobienia paznokci.

Jak ognia unikaj stylistek, które na wstępie mówią, że nie zrobią frencha, bo jest niemodny. French to podstawa, jeśli ktoś mówi o nim w ten sposób to znaczy, że nie umie go wykonać.

Zadzwoń do salonu i przeprowadź 'wywiad' zapytaj ile czasu stylistka pracuje w zawodzie, jak często się szkoli, na jakich produktach pracuje. Jeśli wyczujesz, że masz do czynienia z profesjonalistką zapisz się śmiało.

Salon salonowi nie równy i tu dam przykład. Koleżanka 'po fachu' naprawiała ostatnio zniszczenia po pracy pseudo stylistki z salonu w Warszawie (centrum). Hybryda, cena tej masakry 100zł, wyżej paznokcie uratowane przez Darie.

Stylizacja Paznokci Daria Deptuła, Salon Amicorum


Kolejna rzecz to zdjęcie hybrydy lub żelu/akrylu i powtarzany przez lata MIT, że żel/akryl/hybryda niszczą paznokcie. Otóż moje drogie Panie, prawidłowo założone i prawidłowo zdjęte paznokcie nie zniszczą waszej naturalnej płytki. Nie zdrapujcie paznokci zębami! Jeśli macie już duży odrost wybierzcie się na zdjęcie paznokci do waszej stylistki.


Paznokcie po zdjęciu żelu noszonego 9 tygodni


Paznokcie po zdjęciu hybrydy robionej przez kilka miesięcy


Napiszcie mi o swoich perypetiach z pseudo stylistkami, jak do nich trafiłyście i jak to się skończyło? Czy ów salony poniosły jakieś konsekwencje? Czy zapłaciłybyście za taką 'usługę'? Co według was może jeszcze zdradzić taką pseudo stylistkę?

Buziaki, Aga.

28 komentarzy:

  1. Będzie gorąco Aga. Świetny artykuł ��

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie. Chciałam zapytać jak ściągać żele. Bo moja kosmetyczka zrobiła to pilnikiem... Tak, że bolała mnie płytka paznokcia. Czy jest jakiś inny sposób czy to ja jestem nadwrazliwa?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żele ściąga się frezem do masy żelowej, albo pilnikiem. Ja nigdy nie ściągam żelu do "sote" Nie odnalazła granicy pomiędzy żelem a naturalną płytką stąd przepiłowanie.

      Usuń
    2. Dokładnie...

      Usuń
    3. Znajaca się na rzeczy stylistyka bez problemu zauważy gdzie żel ,a gdzie co nie ma��

      Usuń
  3. Kiedy pierwszy raz robiłam paznokcie jakies 10 lat temu, jeszcze nie zdążyłam wyjsć z salonu, a najmniejszy paznokieć był juz odpowietrzony .... Pani była z polecenia i głupio mi było sie upominać o naprawę, a powinnam :) btw piękne te różowo fioletowe paznokcie ❤️

    OdpowiedzUsuń
  4. A co do kondycji paznokci po żelu/hybrydzie , niektórym nie przegadasz :D ja swojej szwagierce tłukę już hohoho ile czasu, że dobrze zrobiona hybryda czy żel nie zniszczy jej paznokci, ale ona wie lepiej :) grochem o ścianę 😏

    OdpowiedzUsuń
  5. Raz wybrałam się do jakiejś dziewczyny przyjmującej w domu. Pooglądała moje paznokcie coś tam zaczęła piłować i nagle z szuflady wyciągnęła BRUDNE cążki i już kierowała je w strone moich dłoni! W życiu tak szybko łap nie zabrałam. Moim głównym wytycznym przy wyborze stylistki jest właśnie higiena. Najczęściej wybieram jeden sprawdzony salon właśnie ze względu na to, że wiem że mają umowę ze szpitalem na sterylizację. Czekam czasem trochę dłużej ale przynajmniej jestem spokojna :P

    OdpowiedzUsuń
  6. A co jeżeli paznokcie po ściągnięciu żelu/hybrydy są miękkie jak papierek? To nie jest "zniszczenie" ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obstawiam, ze paznokiec zostal zbyt mocno spilowany przed nalozeniem hybrydy tylko nie bylo tego widac :(

      Usuń
    2. no właśnie były tylko delikatnie zmatowione.

      Usuń
    3. Cos musiało być nie tak, nic nie dzieje sie bez przyczyny.

      Usuń
    4. więc mitem jest "zła reakcja" płytki na hybrydę/żele?

      Usuń
  7. Super atykul. Znam takich wiele. Swego czasu jak pracowalam w gabinecie fryzjersko - kosmetycznym naoogladalam sie specjalistek tylu, ze az glowa boli. Zreszta, nie tylko tam. Sama ma fach w reku, ale nie pracuje w zawodzie - tylko dla siebie, rodziny i przyjaciol.
    Wiele "stylistek" mysli, ze jak przychodzi klientka do nich, to jest zielona i kompletnie nie wie, co sie robi na jej rekach. Moim ostatnim zlym wspomnieniem po wizycie u kolezanki "po fachu" byly nierowne paznokcie po HARDI. Na placu wskazujacym lewej reki mialam wrecz dziure, w ktorej utknal pylek po zlotej syrence na palcu serdecznym. Na innych palcach mialam z jednek strony jakby "nadlane" o wiele za duzo. Tylko czekalam, aby wziac aceton i sciagnac je. Z kolei moja znajoma, po wizycie i takiej "Stylistki" miala uszkodzona skorke, ktora nie mogla sie wygoic, poniewaz znajdowal sie niej lakier hybrydowy. ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozbraja mnie fakt, że niestety wiele kobiet myśli, że wystarczy kupić zestaw, obejrzeć filmik w necie i już są specjalistkami w każdej dziedzinie. A później takie pseudostylistki, pseudokosmetyczki robią partaninę, a my musimy po nich naprawiać wszystko. Nie będę ukrywać, że nerwica mnie bierze jak słyszę od dziewczyczyny po jednym kursie lub szkoleniu z PUP, że ona jest specjalistką i wie lepiej, że tak powinno być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W artykule jest mowa o stylistkach pracujących w salonie czyli bez odpowiedniego kursu bądz szkoły tam się znalezc nie mogą,ktoś je przyjmuje i wcześniej sprawdza-prawda?więc nie pisz tutaj o tym że wystarczy kupić zestaw i obejrzeć filmik.
      ''My musimy po nich naprawiać wszystko''-a co ty się urodziłaś z lampą i pędzelkiem do zdobień,od razu wszystko perfekcyjnie robiłaś mądralo,więc nie obrażaj dziewczyn po kursie lub szkoleniu z PUP bo jeżeli ktoś ma Prawdziwy Talent i robi to z Pasją i Zaangażowaniem to i jeden kurs wystarczy a póżniej dochodzi do perfekcji.
      Podstawą napewno jest czystość dezynfekcja,sterylizacja bo paznokcie zniszczone odrosną,zregenerują się ale jak się czymś zarazicie to już jest przekichane.

      Usuń
    2. Zgadzam się w 100%. Pierwszy rozsądny komentarz!!! ;)

      Usuń
    3. Dlatego ja robię sobie sama. Mam pewność, że niczym się nie zarazę 😉

      Usuń
  9. MIalam w sumie 2 sytuacje.
    Jako, ze nie mieszkam w Polsce i do Warszawy(tam sie wychowalam) przylatuje co 3-4 miesiace.
    Do pierwszej stylistki jakiej poszlam Pierwsza to siostra mojego narzeczonego, ktora prowadzi swoj salon (w Warszawie) i zawsze widzialam, ze ma ladnie zrobione panokcie. Wiec umowilysmy sie, nie wiedzialam jak wyglada proces nakladnia lub zdejmowania hybrydy, slyszlaam jedynie ze poprawia kondycje paznokcia i utwardza. Tak wiec po nalozeniu wygladaly na prawde cudowanie, akurat bylo lato wiec 2 letnie kolory idealnie pasowaly, po tygodniu hybryda zaczela mi schodzic platami z paznokci na wyjezdzie wakacyjnym. Po powrocie do Warszawy spotkalysmy sie znowu i stwierdzila, ze to od zbyt czestego przebywania w wodzie i sie odmoczyly. Zrozumialam to, i wydaje mi sie ze jest to mozliwe. Zdjela mi reszte paznokcji i juz nic nie robilysmy bo sie spieszylam - koszt zalozenia hybryd to 140 zl
    2 sytuacja byla tez z ta sama osoba zwiazana, poniewaz byl to okres zimowy i wybieralam sie na wesele, a reszte innych dziewczyn byly full zarezerwowane. Tak wiec jeden klasyczny kolor byl polozony tez koszt 140 zl. Hybryda znowu zaczela odchodzic po tygodniu, gdy juz bylam w Londynie. Poszlam wiec na miejscu do styliski, zdjela mi hybryde, a moje paznokcie byly cale w czerwonych plamach i cienkie jak papier. DO tej pory czekam az mi zrosna te papierki.

    Wiem, ze owa osoba pracuje na produktach Sheilac (chyba tak sie pisze) wiec wydawaly mi sie dobre. Niestety juz nigdy nie wroce do niej pomimo ze to jest siostra narzeczonego. DO tej pory nie wiem czym sie kierowac szukajac dobrej stylistki aby mi nie zniszczyla paznokci.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam �� czy mogłabyś napisać co to jest za kolor na pierwszym zdjęciu ten różowy zakochałam się <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Hahaha, dobre!! Bardzo lubie Twoj blog. Jedna rzecz mnie rozbawila ;)
    Mianowicie zeby unikac stylistek ktore mowia ze nie robia frencha bo nie modny. Ja wlasnie tak robie hahahha.
    Krotko o mnie: jestem stylistka od 20 lat, przez wiele lat bylam miedzynarodowym edukatorem dla znanej firmy Kanadyjskiej, dystrybutorem. Uczylam rowniez w Polsce, Hiszpanii, Niemczeach, Kanadzie, USA oraz w Singapurze/Malezji. Moje prace byly w wielu magazynach. Specjalizuje sie w zelu oraz bylam specem wlasnie od frencza.
    Od jakiegos czasu french naprawde wyszedl z mody i po jakims czasie szczerze mowiac zaczelam czuc ze w mojej pracy zaczynam odwalac panokcie "jakie sie podobaja moim klientkom".
    Kanada (zwlaszcza moja okolica) jest bardzo klasyczna. Moje klientki to dobrze "ustawione" babki w wielu 40-60 lat. Najczesciej to kobiety biznesu, niektore ma wlasne firmy itp.
    Ktoregos dnia poza salonem, w kafejce spotkalam jedna z moich kochanych klientek. Z perspektywy innej osoby zobaczylam jej panokcie i nagle mnie olsnilo. Bylo mi normalnie wstyd mojej wlasnej pracy.
    Moja klientka ma okolo 55 lat. Ubrana super fajnie, fajne wlosy, super torebka..... a paznokcie... po prostu nie modne. French zelowy, dosc dlugie....kwadratowe, z grubsza biala koncowka... bo tak klientka lubi. Technicznie te paznokcie byly idealnie.
    Ludzie pewnie wzdychali z zazdrosci.... 10 lat temu. Ta klientka nosi te same paznokcie od 10 lat....Te paznokcie ja strasznie postarzaly. I mnie olsnilo.... Tego dnia poczulam ze to koniec z frenchem.
    Zaden dobry fryzjer, zaden dobry stylista nie robi "slepo" tego co chca klientki.
    Ile razy probowalam- troche krotsze, troche bardziej zaokraglic, troche inna koncowka... nie. Jezeli chodzi o frencha, wiele klientek w tym wieku jest normalnie taka uparta ze szok. Wiec skonczylam robic french. Normalnie nie moge "podpisac" sie pod czyms czego nie jestem dumna.
    I to moja historia z frenchem :)
    Anna z Toronto (IG: @polishedsalon)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ostatni oglądałam program w telewizji, dowiedzialam się w nim że żele i akryl potrafią uszkodzić i osłabić paznokieć na wiele miesięcy... Jak się Pani do tego może odnieść? Nie chodzi mi w tym przypadku o hybryde

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny artykuł :)
    Ostatnio coraz częściej pojawia się temat uczulenia na hybrydę, chętnie przeczytałabym i o tym ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Beznadziejny blog, a niektóre wypowiedzi są drastycznie żenujące.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja dlatego sama nauczyłam się i robię sobie hybrydy. wiem że te markujące się jako profesjonalne kosmetyczki nie zawsze są tak na prawdę przeszkolone. Ja bym się chyba załamała jak by mi ktoś zniszczył paznokcie po tym ile je wzmacniałam i jak o nie dbam.

    OdpowiedzUsuń